-> Zajmowałem się OOBE przez około rok, do czasu kiedy zaczęły atakować mnie demony. Miałem ostre schizy na psychice, potem z tym zerwałem i jest znaczna poprawa
-> To wszystko jakoś dziwnie kończy się, gdy zaczynam się modlić. Dlatego właśnie nie uważam tego za jakieś aury, poziomy czy inne fantasmagorie, ale atak demonów, sprowokowany otwarciem mojego umysłu.
-> Mnie demony nawet atakowały, kiedy nie rozpoczęła się właściwa "faza" oobe. One jakby mi to uniemożliwiały. Kiedy to się działo, byłem bardzo spięty, miałem fazę REM (tak, wiem co to jest, i jestem pewien że to był REM), mięśnie twarzy zaczęły mi pracować bardzo chaotycznie (same napinały się i rozluźniały - bardzo szybko) i powieki zaciskały się jakby na siłę. Dlatego właśnie nie wierzę w te całe aury, poziomy, i inne, tylko jest oobe, i dajesz radę, albo ulegasz atakom demonów i się łamiesz. Dostajesz schiz na psychice, których naprawdę trudno się pozbyć. Takie jest moje zdanie. Może ktoś zajmuje się tym od kilku(nastu) lat, nigdy nie miał takich problemów jak ja, ale ja widzę, jak to wyglądało z mojej strony.
i dalej
O KUR WA ! ! !